Zupy rybne i owoce morza kochamy i uwielbiamy ;) i nie trzeba jakichś szczególnych talentów kulinarnych żeby ugotować sobie gar aromatycznej i rozgrzewającej zupy, która zadowoli najbardziej wymagające kubki smakowe. Podstawa to dobre produkty, w tym świeże ryby i bulin, najlepiej ugotowany na białych rybach i rybich szkieletach po wcześniejszym oczyszczeniu i usunięciu skrzeli i oczu. Do wywaru można dodać owoce morza, a pod koniec gotowania kilka pancerzyków krewetek lub kraba, uzyskamy wówczas bardziej złożony smak. Po 20 minutach gotowania przelewamy bulion przez sito i mamy bazę do naszej zupy. Jeśli nie macie wywaru rybnego możecie użyć warzywnego, choć rybny byłby lepszy. Do zupy dodajemy drobno posiekane warzywa, a kilka minut przed końcem gotowania owoce morza i ryby, które wcześniej marynujemy w sosie sojowym Kikkoman Less Salt.
Nuda zabija radość życia, dlatego my jak wiecie ;) lubimy eksperymentować. Największą pożywką dla naszej radosnej twórczości są podróże, z których to przywozimy walizki pełne przypraw i lokalnych produktów, często za cenę nadbagażu, karteczki z przepisami i pomysłami na nowe potrawy poutykane w kieszeniach oraz zdjęcia i wspomnienia zapachów, smaków i faktur. Tak też było z naszym ostatnim wyjazdem na Wyspy Kanaryjskie, Teneryfę i La Gomerę (o czym niebawem), gdzie można było wprost pławić się w morzu restauracji i kafejek. Niezależnie od specjalizacji lokalu nieodłącznym dodatkiem do każdego posiłku są sosy mojo, obowiązkowo podawane do papas arrugadas, (pomarszczonych ziemniaczków w mundurkach gotowanych w roztworze soli) a także do ryb i jajek. Mojo Rojo to sos na bazie czerwonej papryki i chili (pikantny lub łagodny), Mojo Verde z dodatkiem kolendry. W rożnych regionach hiszpańskojęzycznego świata podaje się różne ich odmiany, w zasadzie każdy lokal i dom wyrabia własną wersję.
Mojo Verde może być z dodatkiem zielonej papryki lub tylko z dużą ilością świeżej kolendry lub kolendry i natki pietruszki. Kleks zielonego mojo przygotowanego z dodatkiem naturalnie warzonego sosu sojowego Kikkoman zamiast soli to jak wisienka na torcie, zwieńczy dzieło i smakowo dopracuje naszą prostą zupę :) Sos można przechowywać w lodówce przez kilka dni.
Nuda zabija radość życia, dlatego my jak wiecie ;) lubimy eksperymentować. Największą pożywką dla naszej radosnej twórczości są podróże, z których to przywozimy walizki pełne przypraw i lokalnych produktów, często za cenę nadbagażu, karteczki z przepisami i pomysłami na nowe potrawy poutykane w kieszeniach oraz zdjęcia i wspomnienia zapachów, smaków i faktur. Tak też było z naszym ostatnim wyjazdem na Wyspy Kanaryjskie, Teneryfę i La Gomerę (o czym niebawem), gdzie można było wprost pławić się w morzu restauracji i kafejek. Niezależnie od specjalizacji lokalu nieodłącznym dodatkiem do każdego posiłku są sosy mojo, obowiązkowo podawane do papas arrugadas, (pomarszczonych ziemniaczków w mundurkach gotowanych w roztworze soli) a także do ryb i jajek. Mojo Rojo to sos na bazie czerwonej papryki i chili (pikantny lub łagodny), Mojo Verde z dodatkiem kolendry. W rożnych regionach hiszpańskojęzycznego świata podaje się różne ich odmiany, w zasadzie każdy lokal i dom wyrabia własną wersję.
Mojo Verde może być z dodatkiem zielonej papryki lub tylko z dużą ilością świeżej kolendry lub kolendry i natki pietruszki. Kleks zielonego mojo przygotowanego z dodatkiem naturalnie warzonego sosu sojowego Kikkoman zamiast soli to jak wisienka na torcie, zwieńczy dzieło i smakowo dopracuje naszą prostą zupę :) Sos można przechowywać w lodówce przez kilka dni.