Śledzie na Święta muszą być... tak samo jak i po Świętach :), np. marynowane w kwasie buraczanym i zalewie imbirowej, do podania z ulubionymi dodatkami.
Śledzie, nasze polskie sushi, można je kochać lub nienawidzić :), a w każdym domu znajdzie się co najmniej jeden sprawdzony przepis na tą wyjątkową rybkę. Ponieważ kilka tygodni temu podjęłam wyzwanie rozpropagowania zapomnianego kwasu buraczanego i kiszonych buraków, dziś proponuję bardzo udane połączenie najbardziej popularnej przystawki właśnie z kiszonymi burakami i sosem jugurtowo-chrzanowym. Jeśli nie macie kiszonego buraka, no trudno :) w ostateczności możecie zastąpić go pieczonym, ale polecam ukisić własne buraczki co trwa zaledwie tydzień.
Prosta... i estetyczna sałatka śledziowa :) podane w pieczonych skórkach ziemniaczanych na grillowanych jabłkach. Śledzie zamarynowane w przyprawach korzennych, oleju rydzowym i domowym occie jabłkowym (przepis) lub occie ziołowym (przepis) z sosem korniszonowym.
Śledź to chyba najbardziej popularna przystawka,
polskie sushi, do przyrządzenia na wiele sposobów.Moja propozycja to połączenie chrupiących warzyw i jabłek,
maślanego śledzia i rozpływającej się w ustach galaretki. Ostre śledzie z
warzywami rozgrzewają kubki smakowe, a galaretka owocowa przyjemnie łagodzi
smak.
Przepis nagrodzony w konkursie „POLSKA ze SMAKIEM”, organizowanym przez Kuchnię+
.
Śledzie w lekkiej wersji, pachnące imbirem. Danie ekspresowe "coś na ząb" (poza
marynowaniem :) ). Śledzie można zamarynować nawet do 4 dni przed podaniem, co
nie tylko poprawia ich walory smakowe, ale również oszczędzi czas, np. gdy
jesteśmy w ferworze przygotowań świątecznych lub gdy chcemy poleniuchować i
zająć się przyjmowaniem gości, zamiast krzątać przy garnkach. Trzymane w
lodówce spokojnie poczekają na właściwy moment. Kupując śledzie wybierajcie
grube płaty, które nie rozpadną się w trakcie marynowania a nabiorą subtelnej
miękkości.