Chrupiące śniadanie w 15 minut, grzanki z pastą z wędzonej makreli z kremowym serkiem i chrupiącymi dodatkami... na szybko, na śniadanie lub kolację, na przekąskę koktajlową, na raz :).
Pasta z pieczonego bakłażana i pieczonego czosnku to nie tylko idealne śniadanie. Bez wątpienia zrobi furorę jako przekąska w tzw. międzyczasie lub podczas przyjęcia.
Znakomicie smakuje w słoneczny weekendowy poranek, zjedzona na chrupiącej grzance w ogródku lub na tarasie :) i jako dodatek do popołudniowego piwa.
Po dodaniu większej ilości jogurtu mamy pyszny dip np. do surowych i grillowanych warzyw.
Pyszne naleśniki ale z mąki pszennej i owsianej z dodatkiem melasy z trzciny cukrowej. Naleśniki będą miały lekko karmelowy posmak. Świetnie smakują z puszystym nadzieniem serowo-jogurtowym i świeżymi owocami. Można je podać na śniadanie, obiad i kolację lub jako deser.
Pyszne smarowidło, dobre do pieczywa pełnoziarnistego, grzanek, tostów, lub bagietki. Potrzebne będą: masło, tuńczyk w sosie własnym, przyprawy, inne ulubione dodatki i 5 minut na przygotowanie. Można je również przygotować z wędzonym łososiem lub makrelą.
Kiedy znudzą się wam jajka, żurki i biała kiełbasa ;) możecie przygotować na śniadanie pyszne bułeczki pełne smaku i aromatu, wykorzystując świąteczne wędliny.
Do niedawna uważałam gofrownicę za zbędny gadżet w mojej kuchni, no bo jak często można jeść gofry z bitą śmietaną, dżemem, owocami lub cukrem pudrem? Trochę to nudne i nie do końca zdrowe. Na nowo odkryłam ją podczas warsztatów kulinarnych w Villa Park MED & SPA w Ciechocinku,organizowanych przez firmę MPM, polskiego producenta sprzętu AGD. Gofrownice tej firmy znalazłam na hotelowym bufecie śniadaniowym, tuż obok wagi elektronicznej, na której można było dokładnie odmierzyć składniki śniadania (taki mały gadżet a zapewne ucieszy osoby na diecie i sportowców skrupulatnie wyliczających porcje i składniki). Gotując z szefem kuchni hotelowej poznałam ciekawe sposoby na przygotowanie zdrowych potraw przy użyciu gofrownicy, pojawiły się pomysły na nienudne śniadania i przekąski, no i chęć posiadania tego prostego w obsłudze i niedrogiego urządzenia. W moim kuchennym laboratorium lubię używać sprzętów prostych w obsłudze i niezawodnych oraz takich, które mają odpowiednią moc, żebym nie musiała stąpać z nogi na nogę w oczekiwaniu na finał. Wybór nie był trudny, od dziś gotuje ze mną gofrownica MGO-13firmy MPM :) Moc 1400 W z regulacją temperatury, szybkie nagrzewanie, jednoczesne przygotowywanie 2 gofrów, teflonowa powierzchnia zapobiegająca przywieraniu i ułatwiająca wyjmowanie gofrów. Urządzenie przetestowane przeze mnie osobiście podczas warsztatów kulinarnych i przez kuchnię hotelową obsługującą tłumy małych i dużych gofrożeróc... więc w mojej kuchni też da radę :). Kształt nieco modernistyczny i uniwersalna kolorystyka (stalowy z czarnym) dobrze komponują się z pozostałym wyposażeniem mojej minimalistycznej kuchni. Jednak (nie żebym się czepiała ;)), trochę czasu zajęło mi ustalenie ilości idealnej porcji ciasta na jednego gofra. Niezwykle praktyczna okazała się miarka kuchenna o pojemności 100 ml - idealna porcja, nabieram, wylewam, zamykam i piekę. Szybko i nic się nie rozlewa na boki, a gofry maja odpowiednią wielkość. Szkoda, że producent nie pomyślał, żeby taką plastikową miareczkę dołączyć do urządzenia, koszt znikomy a klient mógłby być mile zaskoczony :). Pierwsze gofrowanie: wiosenne gofry ze szpinakiem, bazylią, natką pietruszki i mielonymi pestkami dyni - już sam kolor nastraja pozytywnie, a dzieci szaleją na ich punkcie, nawet te notorycznie odmawiające jedzenia. W tym przepisie podane z sosem/serkiem chorizo, szczypiorkiem i marynowaną ośmiornicą, które możecie zamienić na inne ulubione dodatki. Zielone gofry można też przygotować w wersji na słodko, używając do przygotowania ciasta tylko szpinaku i nie dodając bazylii i pietruszki, które nadają gofrom wyraźny, ziołowy charakter. Kolorowego weekendu :)
Na wiosnę, kiedy temperatura otoczenia wzrasta i instynktownie zmniejszamy spożycie tłustych, ciężkostrawnych i rozgrzewających potraw warto sięgać po warzywa mrożone, w puszkach i słoiczkach, które zapakowano w pełni sezonu u szczytu ich rozkwitu. Ciekawą propozycją są warzywa już przygotowane na parze. Zachowują swoje cenne składniki, nie tracą żywych kolorów, znakomicie prezentują się na talerzu i pozwalają szybko przygotować zdrowe posiłki dla całej rodzin. Aromatyczne burgery z czerwonej fasoli gotowanej na parze i batatów to dietetyczna bomba białkowa, naszpikowana witaminami i składnikami odżywczymi dbającymi o nasze zdrowie. W przeciwieństwie do mięsa nie zawierają cholesterolu i wpływają na obniżenie jego poziomu w naszym organizmie. Są też bogatym źródłem witamin z grupy B, działających antydepresyjnie. Nieocenione wsparcie, kiedy dopada nas przesilenie wiosenne. Burgery można podać z różnymi dodatkami, w pieczywie, z ryżem, kaszami... Szczególnie polecam! w absolutnie wyjątkowym zestawieniu: domowa niskosłodzona konfitura z czeremchy z miętą i estragonem, pieczony burak, kremowe awokado i świeża kolendra. UWAGA! może uzależniać :) Jeśli nie zabezpieczyliście sobie zapasów konfitury z czeremchy jesienią, możecie zastąpić ją konfiturą pomarańczową z imbirem i czerwonym pieprzemlubkonfiturą z papryki, do przygotowania o każdej porze roku. Sprawdzi się też karmelizowana czerwona cebula. Burgery są chrupiące na zewnątrz z miękkim, lekko orientalnym środkiem. Można jeść je na ciepło i na zimno, na śniadanie, obiad i kolacji. Jest to też moja kolejna propozycja z cyklu "weekendowe śniadanie".