piątek, 7 kwietnia 2017

Gotujemy polski drób z Arturem Morozem i sethlui.com. Warsztaty kulinarne.

Pod koniec marca SzczyptaSmaQ została zaproszona przez Krajową Radę Drobiarstwa - Izbę Gospodarczą na bardzo kameralne warsztaty i rozmowy o jedzeniu z singapurskim blogerem Lui Wei Loong z SethLui.com i Arturem Morozem, szefem sopockiej restauracji Bulaj do industrialnych wnętrz Smolna8Food.
Singapurczycy kochają jeść, ich kuchnia to efekt zetknięcia się wielu kultur gł. chińskiej, malajskiej i indyjskiej. Jak w całej Azji do późnych godzin nocnych kwitnie tu street food a w małych barach można zjeść różne kulinarne osobliwości. Poszukiwacze wrażeń mogą spróbować gotowanej głowy rekina, bulionu na jelenich penisach,  ogromnych krabów z dna Gangesu - świętej rzeki, którą w ostatnią podróż spływają ciała hindusów objętych zakazem kremacji, czy też pasty z duriana najbardziej śmierdzącego owocu świata. Dla ochłody zimne piwo lub wino ryżowe wyrabiane w Państwie Środka z penisów psa koreańskiego, foki i jelenia, które z kolei ma rozgrzewać męską potencję. Żeby zjeść te rarytasy ;) trzeba się trochę natrudzić i znaleźć miejsca, w których je serwują.  
Natomiast bez trudu dosłownie wszędzie zjecie gotowanego kurczaka z białym ryżem, najbardziej popularną w Singapurze potrawę, która ma niezliczoną ilości kombinacji i dodatków. Z pozoru zwykłe mięso z kurczaka poddane odpowiedniej obróbce przeobraża się w kulinarną ucztę. Do tego ryż najpierw podsmażony na kurzym tłuszczu z przyprawami a następnie ugotowany w wywarze drobiowym, który jest bardzo jędrny i aromatyczny, i w niczym nie przypomina popularnego w Polsce ryżu z torebki ;) dodatkowo obowiązkowo sos (sos sojowy, chili, czosnek, imbir sok z limonki). 



Często sięgamy w naszej kuchni po mięso i podroby drobiowe, kombinujemy, eksperymentujemy, wciąż poszukujemy nowych przepisów i często czerpiemy inspiracje z kuchni azjatyckiej. Z dużą przyjemnością przyjęliśmy zaproszenie na polsko-singapurskie gotowanie tym bardziej, że swoją wiedzą i doświadczeniem zechciał się podzielić Artur Moroz, właścicielem restauracji "Bulaj" w Sopocie.     




Jak na każdym blagierskim spotkaniu niezależnie od narodowości wszystko kręciło się wokół gwiazdy wieczoru - jedzenia :)  Tym razem polskiemu drobiowi wnikliwie przyglądali się Lui Wei Loong, dziennikarz, bloger kulinarny, twórca i właściciel jednego z najbardziej poczytnych blogów kulinarnych w Singapurze SethLui.com i towarzyszący mu z kamerą Benjamin Neo.






Tak więc wieczorową porą przygotowaliśmy bardzo wystawną pięciodniową kolację dla kilku osób, całe szczęście, że wszyscy w tym gronie byli przyzwyczajeni do nocnego jedzenia ;)
Na przystawkę rewelacyjny, banalnie prosty i tani mus z gęsich wątróbek, taka wariacja na temat foie gras. Delikaty, aromatyczny, rozpływający się w ustach. Jego jedyną wadą jest to, że zdobycie gęsich wątróbek wcale nie jest proste.  






Żołądki indycze z polskimi jabłkami i szalotką to kolejny przykład na to jak z kilku prostych składników wyczarować apetyczną potrawę, którą można serwować na przystawkę lub danie główne. 









Smażona pierś kurczaka z suszonymi morelami i śliwkami, dobra na ciepło i zimn. Mięso usmażone na maśle i słodkie suszone owoce usmażone z cykorią, które w sezonie można zastąpić lub uzupełnić blanszowanymi lub lekko karmelizowanymi w miodzie świeżymi morelami i śliwkami. Dla koloru gotowana marchewka.  



















Smażona pierś z kaczki i najlepszej na świecie polskiej gęsi podane z kapustą, grzybami oraz pęczakiem w burakach może z powodzeniem zostać hitem świątecznego stołu, choć szczerze mówiąc pozostałe potrawy również.












Na kolacji nie zabrakło pieczystego ;) pieczona kaczka z jabłkami podana z ziemniakami i czosnkiem niedźwiedzim, na który właśnie zaczął się sezon.





Kameralne gotowanie na freestylu bez szczegółowo spisanych receptur i skrupulatnie odważanych składników zaowocowało kilkoma dodatkowymi polskimi akcentami i tak na stół trafiło jeszcze intensywnie grzybowe kaszotto z borowikami i krem z topinamburu. 
Całe spotkania mimo okraszenia dużą dozą spontaniczności merytorycznie moderował Artur Moroz, restaurator, absolwent SGGW (Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji). Trzy lata pracował w londyńskich restauracjach. W wieku 23 lat został najmłodszym szefem kuchni restauracji „Dom Restauracyjny Gessler” w Warszawie. Od 12 lat jest właścicielem restauracji "Bulaj" w Sopocie. Był jednym z 12 najlepszych kucharzy polskich, których przepisy promowały polską kuchnię podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Nagrywa programy telewizyjne, w których promuje polskie produkty regionalne, między innymi gęsinę oraz potrawy z ryb. Współpracuje na stałe z Województwem Kujawsko-Pomorskim, promując gęsinę. Przygotowywał kilka kolacji w Stanach Zjednoczonych oraz otwierał pierwszy tydzień kuchni polskiej w Haifie (Izrael).

Korzystając z okazji wypytaliśmy szefa o jego sposoby na soczyste kawałki drobiu oraz jak w domowych warunkach nie posiadając drogiego sprzętu uzyskać efekt sous vide... ale o tym niebawem :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz