8/09/2018

Fillerina - pierwsza dermokosmetyczna kuracja wypełniająca do użytku domowego

Być wiecznie młodą! Przyznam, chciałabym i sądzę, że nie ja jedna :) 
Prawda jest taka, że niezależnie od tego czy zawsze przykładałyśmy duża uwagę do pielęgnacji, czy też miałyśmy jeden uniwersalny krem nawilżający samotnie zdobiący półeczkę "pielęgnacyjną" w łazience - w skórze zachodzą naturalne procesy, które dotyczą nas wszystkich. 

Po 25 roku życia zaczyna się stopniowo zmniejszać produkcja kwasu hialuronowego - substancji naturalnie występującej w organizmie ludzkim. Skóra traci elastyczność i objętość, zaczynają pojawiać się zmarszczki, policzki, kości policzkowe czy usta nie są już tak pełne jak dawniej. Co dalej nam zostaje? Wypełnianie strzykawką w gabinetach medycyny estetycznej? I tu pojawia się problem! Już na samą myśl o strzykawce skacze mi ciśnienie :D... podobnie jak moim koleżankom, które marzą o powiększeniu ust i podkreśleniu kości policzkowych ale bez kłucia. 

Podczas przedwakacyjnych zakupów w aptece znalazłam preparat Fillerina - pierwszą dermokosmetyczną kurację wypełniająca do użytku domowegoZaczęłam zgłębiać temat. Z natury jestem dość nieufna i z dużym dystansem podchodzę do produktów "Wow!" Jak się okazuje, często ich cudowne właściwości i spektakularne efekty to tylko zgrabna reklamowa grą słów. W przypadku Filleriny, poza licznymi zaletami preparatu opisanymi w ulotce informacyjnej, przysłowiową kropką nad "i" było zdanie: "do szybkiej, głębokiej aplikacji bez wstrzykiwania"! oraz wyniki badań potwierdzające imponujące działanie kuracji. Skusiło!   



Kuracja Fillerina jest dostępna w trzech stężeniach. Mimo, że jestem przed 30-stką zauważyłam już pierwsze oznaki upływu czasu i wybrałam pierwszy stopień (20+), dostępne są także 2 (35+), oraz 3 (55+). Zadaniem produktu jest uwolnienie dużych ilości kwasu hialuronowego w głębokich warstwach tkanki skórnej a wybór odpowiedniego stężenia pozwala zapewnić najskuteczniejszą i najbardziej optymalną kurację.
W opakowaniu znajdziemy buteleczkę Żelu wypełniającego z błyskawicznie wchłaniającymi się kwasami hialuronowych (Fillerina 1) oraz buteleczkę Filmu odżywczego (Fillerina 2), który aplikuje się 10 minut po zastosowaniu żelu. 


Do precyzyjnej aplikacji  preparatów służą dwie niby strzykawki. W ofercie firmy znajdziemy też kremy do codziennej pielęgnacji, zawierające kwas hialuronowy o niższym stężeniu, które można stosować osobno lub w połączeniu z innymi preparatami Fillerina (są to krem na dzień, krem na noc oraz krem modelujący do ust i oczu).


Kuracja trwa 14 dni. Raz dziennie aplikujemy Żel i Film odżywczy na oczyszczoną skórę, po wypiciu 2 szklanek wody...  i choć na pierwszy rzut oka kuracja może wydawać się skomplikowana w stosowaniu w praktyce jest proste jak nakładanie kremu przy pomocy szpatułki, a producent szczegółowo objaśnia jak to robić.  


Produkty Fillerina zapewniają efekty niczym mikroiniekcja kwasem hialuronowym stosowana w medycynie estetycznej, bez wychodzenia z domu! Szybko poprawiają stan skóry i wygładzają tkanki twarzy i szyi. O swoich niedoskonałościach nie lubię opowiadać, ale po dwóch tygodniach stosowania kuracji Fillerina mam ich znacznie mniej ;)




28 komentarzy:

  1. Dla mnie to duża wygoda taka domowa kuracja, a zmarszczek trochę już mi się pojawiło, pomimo tego,że jestem przed 30.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to panicznie boję się igieł... a tu jest taka prosta aplikacja :)

      Usuń
  2. Przysłała mnie tu moja siostra, która chce żebym zrezygnowała z inwazyjnego powiększania ust... ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrą masz siostrę ;) I ma rację. Jeśli efekty Cię zadowolą to po co się kłuć?

      Usuń
  3. Bądź piękna9 sierpnia 2018 22:44

    Chyba przetestuje na swoich ustach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, tylko dobierz produkt o odpowiedni stężeniu :)

      Usuń
  4. Chętnie skuszę się na taką kurację i sprawdzę na swojej skórze :) Wydaje się dobra!

    OdpowiedzUsuń
  5. OOo mi tez by sie taka przydala 😊 idealna po lecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, słońce i morska woda u mnie zawsze czynią szkody na skórze

      Usuń
  6. Fajnie bo też nie lubię igieł. Super kuracja

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie to wygląda - szczególnie że na wizyty w gabinecie medycyny estetycznej brak mi czasu i odwagi��

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie odkrycie roku. Boje się zabiegów z igłami, nie chce ich i na starcie odrzucam. Jednak ten nieinwazyjny jestem skłonna wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o tej marce, ale brzmi i wyglada naprawdę intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie slyszalam wczesniej o takich produktach ;) Bardzo dobrze opowiedzialas o nich !

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta kuracja bardzo mnie ciekawi!��

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam już zajawkę na insta. Super sprawa, bo ja zdecydowanie wolę takie zabiegi robić w domku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie słyszałam o tej kuracji, ale wydaje się być bardzo ciekawa. Chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz sama mam na nią wielką ochotę - super, że marka wpadła na pomysł, by stworzyć wersję do użytku w domu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem szczerze, że zaciekawiłas mnie tymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam takie posty! Już zacieram rączki bo będę mieć nowy produkt do testowania!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak dobrze, ze tu trafilam <3 ! Swietny wpis, piekny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo zaciekawiłaś mnie tymi produktami, ja na czole mam drobną bruzdę która mnie denerwuje i to mogłoby mi z pewnością pomóc ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Produkt faktycznie wygląda na profesjonalny i warty uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Śiwtnie się perzentuje! Chetnie przetestuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmmm przyznam, ze i mnie zsintrygowal ten produkt choć ja sama nie myślałam o wypełnianiu którejkolwiek części twarzy :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Szczypta SmaQ , Blogger