7/07/2015

Hotel od kuchni. SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie.

Trochę relaksu w hotelowym spa, jakieś zabiegi, dużo zwiedzania i kuchnia regionalna. Tak zapowiadał się weekendowy wypad na Mazury do Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie

Malowniczo położony wśród morenowych wzniesień pięciogwiazdkowy hotel kusi gości urokliwą lokalizacją, nowoczesnym centrum spa oraz bogatą ofertą Kosmetycznego Instytutu, będącego wizytówką hotelu. Nas najbardziej interesowała jednak kuchnia, z której hotel również słynie - dwie restauracje, w tym jedna z rekomendacją Slow Food Polska i Gault & Millau Polska.

Jako event designer odwiedzam kilkadziesiąt hoteli w ciągu roku i nie ukrywam, że zawsze mam nadzieję znaleźć w nich namiastkę domu i warunki, w których można się wyciszyć i odpocząć. Jako blagierka kulinarna nieustannie tropię ciekawe smaki. Niestety, w praktyce w obydwu przypadka bywa różnie.



Po niecałych trzech godzinach w samochodzie dotarliśmy do Parku Krajobrazowego Wzgórza Dylewskie. Niezwykłe krajobrazy oczarowują od pierwszego spojrzenia: ciekawie pofałdowany teren, urokliwe jeziora, aleje starych drzew tworzące zielone tunele przez które przeciekają na drogi promienie słońca, leśne ścieżki wijące się po pagórkach, odgłosy ptaków, kumkanie żab, zapachy lasu i łąki...  W pierwszej chwili wygląda to tak jak wjazd do tajemniczej krainy z dala od cywilizacji, naprawdę można się zapomnieć :).

Sam hotel utonął w zieleni i harmonijnie wtopił się w otoczenie, podobnie jak jego obsługa :) Fizycznie widać ludzi, bez zarzutu wypełniają swoje obowiązki zawodowe często nawet wyprzedzając życzenia gości, jednak robią to w tak dyskretny i nieinwazyjny sposób jakby jakby ich tam nie było.



Do dyspozycji gości przestronne i komfortowo wyposażone pokoje, sale do ćwiczeń z trenerem personalnym służącym pomocą, kompleks saun, basen i moje ulubione miejsce - taras słoneczny pod gołym niebem z bulgoczącymi jacuzzi konkurującymi z szumem liści i śpiewem ptaków, z widokiem na dostojne drzewa lub na rozgwieżdżone niebo wieczorem, otulony świeżym zapachem lasu wymieszanym z kwitnącym o tej porze roku jaśminem.
Idealne warunki na mindfulness :)  choć i ci uzależnieni od telefonów, internetu lub telewizji nie będą narzekać, wszędzie na terenie hotelu znakomity zasięg i programy telewizyjne w kilku językach.



W gustownie urządzonej Cafe Plotka można się rozsiąść w wygodnych fotelach i popijając kawę, szampana lub ulubionego drinka zatopić w lekturze książek lub prasy, ogólnie dostępnych dla gości, lub poplotkować ze znajomymi. W godzinach wieczornych swoje podboje otwiera również Klub Farma.



W hotelu działają dwie restauracje i zespół profesjonalistów uprawiający sztukę kulinarną w wyjątkowym wydaniu: Oranżeria, do dyspozycji gości od śniadania do późnych godzin wieczornych oraz Romantyczna, w której od godz. 18 mogą celebrować posiłki wszyscy powyżej 12 roku życia.


Jako pierwszą odwiedzamy Oranżerię działającą pod szyldem kuchni międzynarodowej. Przestronna sala z widokiem na las połączona z zewnętrznym tarasem. Wygodnie rozsiadamy się w bliskim sąsiedztwie zieleni drzew i z dużą radością odkrywamy, że kolacja odbędzie się przy akompaniamencie ptaków i świerszczy.



W karcie bogata oferta dań serwowanych a la carte oraz zestawy obiadowe/kolacyjne. Korzystamy z zestawu i sami komponujemy 4-daniową kolację, mając do wyboru po jednym daniu z 2-3 przystawek zimnych, ciepłych, dań głównych i deserów.  W konsekwencji mamy dwa różne zestawy i osiem dań do zdegustowania ;). Za tą kulinarną kreatywność odpowiada Krzysztof Rugała, Executive Chef, który przysiada się do nas na etapie deseru.
Bardzo ciekawa osoba, o jedzeniu i gotowaniu może opowiadać g o d z i n a m i, co jest jak miód dla naszych uszu :) bo my godzinami możemy o tym słuchać, dopytywać o szczegóły i konfrontować nasze kulinarne pomysły z ekspertami. Pan Krzysztof to człowiek orkiestra zarządzający zespołem profesjonalistów, który przez 18 lat zdobywał swoje doświadczenie w kraju i za granicą, w Niemczech, Szwajcarii i Anglii. Miał okazję gotować m.in. dla Angeli Merkel, Nicolasa Sarcozy'ego, zawodników Manchester United i Arsenal Londyn. Miłośnik kuchni tajskiej i koreańskiej, chętnie zagląda też do kucharzy brazylijskich. Jego propozycje to ciekawe interpretacje różnych kuchni, od polskiej, włoskiej, śródziemnomorskiej po azjatycką, ale na tym nie koniec. Jeśli gość ma ochotę na indywidualną wycieczkę kulinarną poza kartę, jakieś danie z kuchni światowej lub wręcz przeciwnie na domowe jedzenie, takie potrawy też są przygotowywane.      
Drążąc temat dowiadujemy się, że potrawy są przygotowywane głównie ze świeżych i lokalnych produktów, a goście decydujący się nawet na dwutygodniowy pobyt w hotelu nie mają szansy dostać dwa razy tego samego dania w zestawie, chyba że na wyraźne życzenie gościa.
Sama niejednokrotnie łączę w swoich potrawach kuchnię tajską (lekką, kolorową, aromatyczną, zdrową i pikantną) z kuchnią polską i europejską więc wszystkie propozycje Szefa Kuchni były dla mnie dużą przyjemnością i miłym łechtaniem zmysłów ;)

Przykłady z karty wzięte:
Carpaccio z sarny z marynowanymi rydzami, pyłem orzechowym, pomidorami cherry, rucolą, paluszkami grissini i konfiturą jarzębinową

Placki ziemniaczano warzywne Rosti, podane z kwaśną śmietaną, kolendrą i sieją wędzoną w naszej hotelowej wędzarni

Boczkowy barszcz ze smardzami, kluskami chrzanowymi i świeżym majerankiem

Policzki wołowe w sosie własnym podane na buraczkach korzennych i puree ziemniaczanym aromatyzowanym truflą



Hotelowe śniadania, mogłabym o nich dużo napisać :) Niby temat prosty, a często kompletnie ignorowany przez hotel. Ogólnie wiadomo, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.
I w tym przypadku spotyka nas tu miłe zaskoczenie. "Stół szwedzki" bogato zastawiony, są lokalne ryby i wędliny, własne wyroby, dużo świeżych warzyw i owoców, soki, koktajle mleczne, szampan, duży wybór wcześniej przygotowanych dań na ciepło i tych przygotowywanych na życzenie gości. Patery uginają się od ciast i deserów ku radości małych i dużych łasuchów. Obsługa uzupełnia znikające potrawy nie czekając aż talerze zaczną świecić pustkami. Śpiochy, którzy docierają na śniadanie jako ostatni tuż przed zakończeniem śniadania, też nie muszą biegać w okół stołu w poszukiwaniu jedzenia. Jedna rzecz, której mogę się czepiać to brak serwetek na stołach. Nie wiem czy był to skutek jakiegoś zbiegu okoliczności czy też codzienna praktyka w hotelu, jednak kelner poproszony o serwetki dostarczył dwie bawełniane w ciągu kilkunastu sekund.


Pięknie i apetycznie :) ale nawet w tak sprzyjających warunkach można mieć ochotę dłużej zostać w łóżku, odespać zaległości, poczytać książkę, przytulić się do ukochanego... Wówczas Oranżeria przenosi się do naszego pokoju a Pan Krzysztof ze swoim zespołem niezmiennie przypomina, że dobry smak nie jest tu przypadkiem.


Podczas gdy my oddawaliśmy się relaksującym masażom w Kosmetycznym Centrum Dr Ireny Eris niewidzialna obsługa przygotowała pokój do spania. Pościelone łóżko z czekoladkami na poduszkach, przy łóżku białe chodniczki, na chodniczkach hotelowe kapcie, zasłonięte zasłony a oświetlenie ustawione w "przytłumionej" pozycji. Po włożeniu karty magnetycznej do czytnika pokój rozświetlił się w subtelny sposób i zupełnie nie przypominał pokoju, w którym spędziliśmy wcześniej kilkanaście godzin. Takie przygotowywanie pokoju nie jest niczym nadzwyczajnym w wysoko skategoryzowanych hotelach na całym świecie, jednak w Polsce zjawisko rzadkie, dotychczas doświadczyłam go tylko jeden raz w Grand Hotel Sopot. Tam też obsługa zostawia wieczorem menu poduszek, które można sobie dobrać (bez dodatkowych dopłat) do własnych upodobań lub dolegliwości. Wzgórza Dylewskie nie oferują tak obszernego menu jak Grand jednak również mają propozycję dodatkowych poduszek komfortowych i ortopedycznych :).
Obsługa nie zważając na to, że mamy XXI wiek, internet, telewizję, satelity na orbicie, zostawiała codziennie na łóżku informację o prognozie pogody na następny dzień i planowanych w hotelu atrakcjach. Ponieważ obiecaliśmy sobie nie używać telewizora przez cały pobyt takie karteczki były nie tylko urocze ale i praktyczne :) . Zachęceni prognozą pogody zaplanowaliśmy wycieczkę po bajkowej okolicy.
  

Rowery, konie, nordic walking? Po wnikliwym sprawdzaniu obszernej karty win dzień wcześniej tym razem jednogłośnie wybieramy spacer. Żeby mocniej poczuć wszechobecną energię natury wystarczy wyjść przed hotel, przytulić się do brzozy, przysiąść na leżaku rozstawionym na dużej polanie/trawniku, ukołysać na hamaku rozpiętym w cieniu drzew lub z mapką szlaków turystycznych (dostępną w recepcji) zwiedzić Park Krajobrazowy Wzgórza Dylewskie z Dylewską Górą.
Unikatowe walory widokowe, 16 zabytkowych parków podworskich, zatykające dech w piersiach ścieżki przyrodnicze, malownicze szlaki piesze usiane licznymi pagórkami... wybranie wariantu pieszego okazuje się strzałem w dziesiątkę ;). Bogactwo fauny i flory oraz jadalnych roślin dziko rosnących w warunkach ekologicznych (zioła, maliny, jeżyny, poziomki, dzikie róże, podagrycznik, bluszczyk kurdybanek, znalazł się też mój ulubiony szczawik zajęczy).


Na terenie hotelu także Gospoda Sielanka, znakomite miejsce na zorganizowanie zamkniętego przyjęcia, wesela, chrzcin itp. Tu też odbywają się warsztaty w ramach Akademii Gotowania, w których niestety nie miałam okazji uczestniczyć.


Restauracja Romantyczna zaprasza gości od godz. 18. Przytulna, elegancka i jak sama nazwa sugeruje - romantyczna sala, z otwartą kuchnią i tarasem na kilka stolików, dostępna dla osób powyżej 12 roku życia, co ma sprzyjać celebracji serwowanych dań i degustacji win z długiej karty. Pierwsza w Polsce restauracja z rekomendacja Slow Food, w 2014 uhonorowana dwoma czapkami Gault & Millau, w konkursie Poland 100 Best Restaurants 2013 wyróżniona w kategoriach Najlepsza Restauracja w Polsce 2013 oraz Grand Award - Trzy Widelce 2013. Wiele lat na sukces restauracji pracował Szef Kuchni Bartosz Budnik. Od kilku miesięcy nowym kreatorem smaków w rytmie slow jest młody talent kulinarny Łukasz Wojtas, wcześniej związany z Oranżerią. 


Pan Łukasz przygotował dla nas 6-daniowe menu degustacyjne Szefa Kuchni i zabrał w niezwykłą podróż kulinarną, gdzie tematem przewodnim były wysokiej jakości produkty sezonowe i regionalne.

* Siekana wołowina, dym z leśnej szyszki, warzywa z rusztu
* Consomme z dzikiego łososia, pieczone mięso łososia
* Płatki wędzonej na zimno gęsiej piersi, brukselka, pikle z gruszki i śliwki, konfitura z rabarbaru
* Filet sandacza z patelni, smażony koper włoski, karotka i szpinak
* Ossoboco cielęce duszone w warzywach z macierzanką, puree z ziemniaków z gorczycą
* Parfait z rajskich jabłuszek, cytryny i miodu, rumowy faworek, coulis malinowe

Na talerzach serwowano nam bogactwo faktur, kolorów, aromatów i smaków, które to mimo upakowania w konkretne potrawy były doskonale wyczuwalne i rozpoznawalne, a każdy kęs przynosił wyjątkowe doznania smakowe. Gdybym miała polecić któreś konkretne danie byłoby to dość trudne :)  


Z naszych planów na zwiedzanie dalszej okolicy Mazur Zachodnich nic nie wyszło. Po przyjeździe na miejsce dość szybko zorientowaliśmy się, że najrozsądniej będzie posłuchać rad Profesora Jana Kabat-Zinna, wyłączyć autopiloty i korzystając z wyjątkowo sprzyjających warunków oferowanych prze Hotel SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie przestawić się z trybu działanie na tryb bycie... i nie ukrywam z chęcią wrócimy tam ponownie żeby to powtórzyć :).  

3 komentarze:

  1. Ciekawa relacja i zdjęcia. Kilka razy już się zastanawiałam czy jest to dobre miejsce na weekendowy relax. Tekst zachęca do pakowania walizek i rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce bardzo dobre na weekendowy relaks i nie tylko :)

      Usuń
  2. Piękna okolica i sam obiekt bez zarzutów

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Szczypta SmaQ , Blogger